Prace nad projektem rozpoczęły się w Ministerstwie Rozwoju i Technologii przed rokiem, na długo przed powołaniem zespołu Rafała Brzoski i obecną dyskusją na temat deregulacji.
Ponieważ postulowane zmiany dotyczą materii leżącej w zainteresowaniu niemal wszystkich resortów, konsultacje trwały długo, a nie wszystkie z pierwotnych założeń udało się zawrzeć w ostatecznym tekście projektu. Najlepszy przykład to przepisy ograniczające liczbę i częstotliwość prowadzenia kontroli u przedsiębiorców, do których dodano tyle wyjątków, że początkowy zamysł projektodawcy niemal zatracił swój sens. Prawo.pl pisało na ten temat w artykule: Deregulacja ograniczy kontrole? Zdaniem prawników - to iluzja.
Są jednak zmiany oceniane pozytywnie, jak dopuszczenie umowy leasingu w formie dokumentowej. Projekt identyfikuje ponadto obszary, w których do załatwienia sprawy wystarczy czynność materialno-techniczna i odstępuje w nich od zasady dwuinstancyjności. Dzięki temu, przykładowo, szybciej będą rozpatrywane sprawy, w których przedsiębiorca sam wnioskuje o wykreślenie go z różnorakich rejestrów (jak rejestr działalności w zakresie wyrobu lub rozlewu napojów spirytusowych albo rejestr producentów wyrobów tytoniowych).
Więcej o projekcie także w tekście: Projekt ustawy deregulacyjnej wreszcie przyjęty przez rząd
Rzemieślnik sp. z o.o.
- W mojej opinii jednym z najbardziej oczekiwanych i zarazem przełomowych rozwiązań zawartych w rządowym projekcie ustawy deregulacyjnej jest propozycja nowelizacji ustawy o rzemiośle, w szczególności rozszerzenie definicji rzemiosła i rzemieślnika – mówi Agnieszka Majewska, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców.
Chodzi o dostosowanie definicji rzemiosła i rzemieślnika do – jak czytamy w uzasadnieniu projektu „obecnych realiów społeczno-gospodarczych” oraz zastosowanie bardziej uniwersalnych kryteriów zaliczania określonych podmiotów do rzemiosła. Jak wynika z uzasadnienia, środowisko rzemieślników postulowało przede wszystkim zmienienie ograniczenia możliwości prowadzenia działalności rzemieślniczej w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.
Nowa definicja rzemieślnika obejmie więc spółki kapitałowe, a w odniesieniu do spółki cywilnej, komandytowej i komandytowo-akcyjnej odchodzi od wymogu, aby wspólnikami takiej spółki mogły być wyłącznie osoby fizyczne. Złagodzony ma być również wymóg posiadania i wykorzystywania rzemieślniczych kwalifikacji zawodowych przez wszystkich wspólników spółki. Projektodawca proponuje, by sprecyzowane wymaganie uznać za spełnione, jeśli odnoszą się do co najmniej jednego wspólnika będącego osobą fizyczną oraz jego pracy własnej.
Czytaj komentarz w LEX: Związki pracodawców - prawne możliwości zrzeszania>
- Proponowane zmiany mają fundamentalne znaczenie – ocenia Agnieszka Majewska. - Po pierwsze, pozwolą uznać za rzemieślników również tych przedsiębiorców, którzy dziś mimo posiadania odpowiednich kwalifikacji i wykonywania rzemiosła są formalnie wykluczeni z tej definicji tylko z powodu przyjętej formy prawnej działalności, np. spółki kapitałowej. Po drugie, zapewnią większą elastyczność w sposobie prowadzenia działalności gospodarczej, bez konieczności rezygnowania z tradycyjnych wartości rzemiosła, jakimi są jakość, fachowość i odpowiedzialność zawodowa – dodaje rzeczniczka MŚP.
Jak wskazuje, zmiana definicji rzemiosła i rzemieślnika otworzy drzwi dla wielu przedsiębiorców, którzy dziś z powodów czysto formalnych nie mogą rozwijać swojej działalności w oparciu o rzemieślniczy model. - Rzemiosło długo czekało na tę zmianę, a rozszerzenie definicji pozwoli na poszerzenie zakresu prowadzonej działalności przez obecnych rzemieślników, co więcej na włączenie do tego sektora nowych, dotąd pomijanych, a równie cennych podmiotów gospodarczych – podsumowuje.

Elżbieta Chojna-Duch, Hanna Elżbieta Litwińczuk, Elżbieta Kornberger-Sokołowska
SprawdźCena promocyjna: 71.28 zł
|Cena regularna: 99 zł
|Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 74.26 zł
Zdalne rozprawy i posiedzenia przed KIO
Inna pozytywnie odbierany postulat dotyczy zmian w prawie zamówień publicznych, dopuszczający zdalne rozprawy i posiedzenia w postępowaniach odwoławczych przed Krajową Izbą Odwoławczą (KIO).
Zobacz wzór dokumentu: Odpowiedź na skargę na wyrok KIO>
Jak czytamy w uzasadnieniu, projektodawca chce wprowadzić generalną zasadę: „jeżeli nie będzie przeszkód do przeprowadzenia zdalnej rozprawy i zdalnego posiedzenia jak np. objęcie informacji klauzulą tajności czy duża liczba uczestników postępowania, rozprawy i posiedzenia będą zdalne”.
Ma to dotyczyć:
- jawnej rozprawy, podczas której Izba rozpoznaje odwołanie (art. 545 ust. 1 Pzp),
- posiedzenia jawnego poprzedzającego jawną rozprawę (projektowana zmiana w art. 545 ust. 1 Pzp),
- posiedzenia jawnego podczas którego Izba ogłasza orzeczenie po zamknięciu rozprawy (art. 558 ust. 1 Pzp).
O tym, czy przeszkód do zdalnego procedowania, każdorazowo ma rozstrzygać prezes KIO. Strony i uczestnicy będą informowani o możliwości zdalnego udziału w rozprawie lub posiedzeniu w zawiadomieniu o terminie. Projektodawca przewiduje, że na sali rozpraw musi być obecny skład orzekający i protokolant, natomiast inne osoby - w szczególności strony i uczestnicy – mogą albo być obecne na sali rozpraw, albo brać udział w rozprawie i posiedzeniu za pośrednictwem środków informatycznych.
Anna Halczuk-Izydorczyk, radca prawny w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni, podsumowuje, że ostatecznie to strona lub uczestnik postępowania odwoławczego będą mieli prawo wyboru: czy wziąć udział w rozprawie i posiedzeniu zdalnie czy stacjonarnie.
- Kierunkowo oceniam zmianę bardzo pozytywnie – zwłaszcza, że projektodawca proponuje rozwiązanie hybrydowe. Zdalny udział w rozprawie będzie uprawnieniem uczestników postępowania. Zatem wszyscy zainteresowani będą mogli w niej uczestniczyć zgodnie ze swoim wyborem: zdalnie, albo osobiście, na dotychczasowych zasadach – wtóruje jej dr Jarosław Kola, counsel w kancelarii WKB Lawyers. - To dobre rozwiązanie, biorąc pod uwagę, że KIO jest organem centralnym zlokalizowanym w Warszawie. Oczywiście z perspektywy zamawiającego, albo przedsiębiorcy ubiegającego się udzielenie zamówienia podróż do stolicy nie jest poważną przeszkodą, ale z pewnością ograniczenie tej uciążliwości jest po prostu rozsądne. Osobisty udział w rozprawie przed KIO bywa nieodzowny z praktycznego punktu widzenia, ze względu na specyfikę i dynamikę takich rozpraw. Niemniej możliwość ograniczenia liczby pełnomocników i przedstawicieli stron osobiście uczestniczących w rozprawie, to bardzo użyteczne rozwiązanie – podsumowuje.
Ponieważ postępowanie zdalne ograniczy możliwość składania pism oraz dokumentów podczas samej rozprawy lub posiedzenia, projektodawca przewidział rozwiązania sprzyjające koncentracji materiału procesowego jeszcze przed posiedzeniem/rozprawą. Temu służyć ma m.in. obowiązek przedstawienia twierdzeń i dowodów w określonych pismach, pod rygorem utraty prawa powoływania ich w toku postępowania odwoławczego.
Mec. Halczuk-Izydorczyk zwraca uwagę, że postępowanie odwoławcze jest często dynamiczne, a potrzeba powołania dowodu często pojawia się dopiero w trakcie rozprawy. Z drugiej strony zgadza się, że zmiany mogą znacznie przyczynić się do przyspieszenia rozpatrywania odwołań przez KIO, jak również do lepszego zapoznania się z twierdzeniami strony przeciwnej oraz dowodami, na które się ona powołuje przed rozprawą i posiedzeniem. - Niewątpliwie dla części przedsiębiorców czy ich pełnomocników zapoznawanie się z pismami składanymi przez przeciwników procesowych bezpośrednio dopiero na rozprawie, czy konieczność udziału w rozprawie w siedzibie KIO w Warszawie, jawiła się jako uciążliwość – mówi mec. Halczuk-Izydorczyk.
Czytaj także w LEX: Rozprawy zdalne po nowelizacji KPC>
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów w programie LEX jest zależny od posiadanych licencji.