Beata Dązbłaż: Na czym polega świadomy rozwój kariery zawodowej? Bo wydaje się, że raczej rzadko świadomie planujemy i rozwijamy nasze życie zawodowe. A może się mylę?

Dariusz Użycki: Tak, potwierdzam, w większości tak jest. Jeśli jednak nasza droga zawodowa jest dziełem przypadku nie podlegającemu refleksji, wszystko jest fajnie, dopóki jest fajnie – jak mawia się w wojsku. W wieku około 40 lat zaczynamy zastanawiać się, dlaczego jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy i najczęściej nie wiemy, jak to się stało. Nie wiemy, co dalej, a pula możliwości trochę się zawęża, bo jesteśmy już na wyższych stanowiskach, mamy więcej lat, trzeba popracować parę lat w jednym miejscu, żeby przeprowadzić jakiś proces od A do Z i udowodnić, że coś się umie. I robi się trochę panicznie.

Czytaj również: Katarzyna Lorenc: Nikt nie uczy ludzi pracy. A to błąd>>

 

I co wtedy?

Jeśli jesteśmy w tym momencie, możemy przeprowadzić pewien trzyetapowy proces, o którym uczę studentów MBA już ponad dziesięć lat. Te trzy etapy są odpowiedzią na pytanie, co dalej w tej sytuacji. Pierwszy etap to jest autorefleksja osobowościowa, to jest bardzo praktyczne narzędzie i mówię to jako doktor nauk technicznych. Pozwala na rozpoznawanie swoich preferowanych zachowań, które są najczęstsze i są pierwszym wyborem w interakcjach z ludźmi. Autorefleksja sprowadza się do odpowiedzi na pytania takie jak, np. jaka jest moja preferowana rola w grupie, jak się zachowuję w sytuacjach konfliktowych albo jaki jest mój preferowany styl komunikowania się z ludźmi i odwrotnie, jaki jest mój styl przewodzenia innym, ale też bycia przewodzonym. Gdy zaczynam to już trochę rozumieć, mogę zacząć myśleć o tym, jakie jest moje preferowane środowisko pracy. Szukając nowej pracy, mogę już dołożyć element świadomości o tym, jaki sposób komunikacji, liderowania, kierowania projektami jest zbliżony do moich preferencji.

 

A co, jeśli w czasie autorefleksji odkryję coś, co mi się nie podoba?

W większości przypadków, jak wynika z mojego 25-letniego doświadczenia doradczego, te odkrycia nie są aż tak drastyczne. Oczywiście, są sytuacje, kiedy jakieś zachowania mogą wynikać z silnych nerwic, kiedy coś wpływa destrukcyjnie na moje relacje z innymi. Należy wtedy porozmawiać z fachowcami czy terapeutami. Najczęściej jednak autorefleksja pomaga nam zrozumieć, na ile miejsce pracy, w którym jestem teraz, jest mi bliskie, a na ile dalekie, z czego to się wzięło, co z tego dla mnie wynika. Ułatwi nam to ocenę, czy to miejsce jest bliskie moim preferencjom, oczekiwaniom i potrzebom. Jeśli jest mi to miejsce odległe, to trzeba się zastanowić, czy mogę zmienić kawałek tego otoczenia, żeby dostosować je do siebie. Jeśli nam wyjdzie, że nie jest to możliwe, trzeba się zastanowić nad nowym miejscem pracy. Ale wtedy to jest już świadome szukanie w oparciu o informacje, które pozyskałem w autorefleksji. Mam już uświadomione parametry do oceny nowych miejsc pracy, wiem, o co pytać i czego potrzebuję.

 

Cena promocyjna: 69.3 zł

|

Cena regularna: 99 zł

|

Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 89.1 zł


Jaki jest drugi etap procesu?

Drugi wydaje się teoretycznie łatwiejszy, ale sprawia ogromne trudności słuchaczom MBA. To jest autorefleksja zawodowa, czyli uświadomienie sobie, co się do tej pory wydarzyło w moim życiu zawodowym, kim jestem zawodowo, co kładę na stole. To wydaje się proste, bo przecież piszemy o tym w CV, ale tu chodzi o analizę swojej dotychczasowej kariery. Nie na zasadzie chronologicznego wyliczenia gdzie pracowałem, co robiłem, ale ze świadomością, czy umiem udowodnić swoje umiejętności i doświadczenie zawodowe. Czy potrafię najpierw sobie to opowiedzieć w dwie, trzy minuty, a później potencjalnym zainteresowanym pracodawcom. Okazuje się, że zazwyczaj to sprawia ogromną trudność, by spojrzeć na siebie chłodnym okiem zewnętrznego odbiorcy. Potrafimy innych wrzucić na określoną półkę, np. to jest człowiek od finansów, stopień menedżerski, a to jest specjalista w takim czy takim sektorze. Nas samych trudno nam tak skategoryzować, czyli powiedzieć, co jest moim podstawowym doświadczeniem zawodowym. Jak już to przećwiczymy, przejdziemy te dwa etapy autorefleksji osobowościowej i zawodowej, przechodzimy do trzeciego, najważniejszego kroku.

Czytaj w LEX: Wymagania zawodowe w systemach prawa polskiego i unijnego > >

 

Czyli?

Budujemy strategię swojego rozwoju zawodowego. Ale uczulam moich odbiorców na zadanie sobie pytań wyższego rzędu – nie tylko, gdzie chcę pracować za kilka lat, ale jak chcę żyć za kilka lat. Zachęcam do spojrzenia na siebie z perspektywy, biorąc pod uwagę swoją sytuację życiową, czyli np. mam dwójkę dzieci, za pięć lat będą w tym wieku, mąż/żona będzie pracować tam i tam, a ja chcę mieć czas na to i na to, jaka praca umożliwi mi życie w ten sposób, żebym ten czas miał. Dopiero wtedy możemy przejść do wyboru pracy. Ponieważ jestem doradcą biznesowym, a nie facebookowym pop-psychologiem, to robimy z tego konkretny projekt biznesowy. Każdy uczy się na swoim przykładzie, stawia sobie swoje cele i rozbijamy je na mniejsze pośrednie elementy, mierzalne. Odpowiadamy np. na pytanie, jak zmierzysz i w jakim czasie, czy to jest dla ciebie wystarczający poziom rozwoju.

Najczęściej na tym etapie, jak wynika z mojego doświadczenia, pada wątpliwość odbiorców dotycząca tego, że świat zmienia się bardzo szybko, w związku czym stawianie sobie jakichś gór na horyzoncie, myślenie o tym, co będzie za kilka lat, nie ma sensu. W pewnym sensie pytanie zasadne, bo co z tego, że wymyślę sobie, że za kilka lat będę pracował gdzieś, gdy wtedy już tej pracy może w ogóle nie być.

 


No właśnie, a więc jak to zaplanować?

Tutaj kłania się to, co wiemy od tysiącleci, a pięknie ujął to Dwight Eisenhower, były prezydent USA, że plan jest niczym, planowanie jest wszystkim. To bardzo istotne w całej naszej operacji. Bo prawdopodobnie za parę lat będzie inaczej, niż sobie zaplanowaliśmy, ale – i to zawsze powtarzał mój ojciec, za co jestem mu wdzięczny – będzie ciągle po naszemu. Jeśli planuję, jestem czynnikiem aktywnym, mam jakiś koncept na siebie, wzorzec, względem którego mogę oceniać zmiany w otoczeniu i we mnie samym. Dla przykładu – chciałem być dyrektorem, ale zobaczyłem, jak to jest i już tego nie chcę, albo myślałem, że jestem świetny w czymś, ale nie do końca tak jest i już tego nie chcę. Możemy się tego dowiedzieć, dopiero to robiąc. Bo jeśli zmienia się życie biznesowe, życiowe, rodzinne i nie mamy żadnego konceptu na siebie, to nie zauważamy tego, co dzieje się wokół nas tak wyraźnie, gdy ten pomysł na siebie mamy. Jeśli otoczenie się zmienia, a ja jestem świadomy, czego chcę, analizuję mój plan, nadal się go trzymam, ale dostosowuję do tych zmian, to na końcu mogę wręcz z imienia i nazwiska zdefiniować ludzi, którzy mogą mi być pomocni. Mogę proaktywnie się do nich zwracać, tworząc możliwość współpracy.

To jest właśnie kluczowe – żeby na końcu być proaktywnym, wyjść na zewnątrz ze swoim konceptem na siebie samego. Wtedy mogę zdefiniować, dla kogo to może być interesujące, określić sektor, ludzi, dla których współpraca ze mną może być korzystna. A przy okazji ja będę usatysfakcjonowany.

Sprawdź w LEX: Granica wieku emerytalnego a równe traktowanie mężczyzn i kobiet > >

 

Czyli być tym, który puka?

Zdecydowanie, należy definiować „drzwi”, które są dla nas istotne i pukać, a nie czekać, aż ktoś do nas zapuka. 

Czytaj również: Prof. Gładoch: Kodeks pracy "nie widzi" problemu wypalenia zawodowego>>

 

Czy można źle zbudować swoją strategię rozwoju zawodowego?

Oczywiście, że tak, bo możemy budować ją na wyobrażeniach, w które głęboko wierzymy, a które jednak są błędne. Kogoś może interesować przede wszystkim bycie dyrektorem, ale ostatecznie nie potrafi być tym dyrektorem ze wszystkimi tego konsekwencjami. Ktoś marzy o karierze piłkarskiej, ale nie ma na to szans i umiejętności. Mamy prawo do błędów i błędnych decyzji zawodowych, które ja też oczywiście podejmowałem. Ale przychodzi taki moment w życiu, że potrzebne są nam nowe dane, żeby zrobić coś nowego. Bez działania nie dowiem się tego. Istotna natomiast jest autorefleksja i wyciąganie wniosków oraz koncept na siebie, które mogą pomóc w minimalizowaniu błędów. Dzięki temu wiem, czego chcę się nauczyć, i w jakich miejscach chcę to zrobić. Wtedy mamy odpowiednie kryteria przed podjęciem decyzji o nowym miejscu pracy. Argument, że np. będę miał bliżej do domu może być niewystarczający. Bo co z tego, jeśli nie będę usatysfakcjonowany. Narzędzia, jak autorefleksja i pomysł na siebie, pomogą nam też szybciej zdiagnozować, że błąd popełniliśmy i nie tkwić w tym miejscu przez pięć lat, w coraz większym stresie i niezadowoleniu. Przez to stajemy się mniej atrakcyjni na rynku pracy, bo naszą zniechęconą postawę widać. Autorefleksja jest kluczowa, bo zapobiega uciekaniu z pułapki w pułapkę. Jedna strategia nie musi też być na całe życie. Gdyby ktoś 25 lat temu powiedział mi, że będę w tym miejscu, w którym jestem teraz, nie uwierzyłbym. A jednak tak jest i przez ostatnie 25 lat robię to z wielką fascynacją i radością. Bardzo pomaga mi w tym moje wykształcenie inżynierskie, bo w zgodzie z zasadą evidence-based, trzeba działać, a nie tylko „gdybać”. To co dla mnie najważniejsze, to że kluczowe decyzje zawodowe w moim życiu były moimi decyzjami. I tego życzę każdemu.

Dlatego największą dla mnie nagrodą jest, gdy słyszę od absolwentów MBA, a słyszę to od zdecydowanej większości z nich, że nauczyli się wystarczającej umiejętności kontroli nad tym, co dzieje się w ich życiu. Co w końcowym efekcie daje im wewnętrzny spokój. A jeśli to się dzieje, to znaczy, że zbliżamy się do tzw. dobrego życia w zgodzie ze sobą. Robię coś, co daje mi wystarczającą radość, poza pracą mam czas na inne rzeczy. I to jest właśnie cudowne.

Dr Dariusz Użycki - konsultant obszaru Executive Search, Coaching/Mentoring, Outplacement. Od 25 lat prowadzi projekty w regionie EMEA. 10 lat był dyrektorem zarządzającym w dwóch firmach. Od roku 2013 prowadzi autorski przedmiot na studiach MBA-SGH i CEMBA. Ma tytuł doktora inżyniera nauk technicznych.

Zobacz wzór dokumentu w LEX: Odpowiedź pracodawcy na wniosek organizacji związkowej w sprawie zwolnienia pracownika od pracy zawodowej > >